Faszczewska.pl

Kreatywność, autentyczność i internet

O mnie

Nazywam się Magda Faszczewska i jestem uzależniona od blogowania. Pierwszego bloga założyłam w 2004. Miałam bloga pamiętniczkowego, fotobloga, bloga kulinarnego po polsku, bloga kulinarnego po angielsku, bloga podróżniczego, pisarskiego. Aż parę lat temu dopadł mnie kryzys, z którego ciągle się wygrzebuję. Blogowanie pozwalało mi się rozwijać, poznawać nowych ludzi, wyżywać się kreatywnie. Wmawiałam sobie, że popularność nie jest najważniejsza, ale patrzyłam zazdrośnie na koleżanki blogerki, które zaczynały w podobnym czasie i ich blogi się rozhulały, a ja zostawałam sympatyczną, niszową blogerką. Wmawiałam sobie, że to dlatego, że nie czuję, że mam siłę i energię poświęcić wszystko dla bloga.

Jak nie wiesz co z czymś zrobić to to wyrzuć albo odwieś z boku i zobacz kiedy do Ciebie wróci.

Cytat z mnie samej

Odłożyłam blogowanie na kiedyś. Porzuciłam nawet mój ukochany Instagram. Zajęłam się sobą. Czytałam książki o rozwoju osobistym, brałam udział w kursach samorozwojowych, pracy z ciałem, terapii. Zawiązywałam nowe znajomości. Wpadłam w pracoholizm. Chowałam się pod kocem. I gdzieś w międzyczasie trafiłam na warsztaty Marii Kuli. Pierwszy mi przypomniał, że ja uwielbiam pisać, że to świetna zabawa. Drugi dał mi dużo głasków. Pozwolił uwierzyć, że ja jestem ważna i wystarczająco dobra i że bez sensu jest tak sobie przywalać. Na trzecim się buntowałam, bo wszyscy pisali albo szykowali się do pisania powieści, a ja chciałam takie małe opowiadanie napisać. I nie szło mi. Od pierwszych warsztatów wiedziała, że im więcej piszę tym lepiej piszę, ale jak pisać regularnie? Maria jest świetnym coachem, więc zadała mi dwa zadania domowe. Zapisać się na kolejne warsztaty i znaleźć sobie osobę, z którą regularnie będę rozmawiać o pisaniu (po angielsku nazywa się to accountability partnera, po polsku można to przetłumaczyć na rozliczającego sprzymierzeńca). Na ostatnich warsztatach doszłam do wniosku, że w sumie to mogę napisać powieść, złą powieść, bo taką pisze się łatwiej oraz że czas założyć własną stronę i dzielić się wiedzą, zamiast ją przyswajać, że kreatywność to coś co samo wypływa, a nie coś co się wyciska. I że główny powód dla którego moje blogi, nie dodawały skrzydeł było to, że nie chciałam sięgać do głębi siebie i się odkrywać. Ukrywałam się za zdjęciami, frazesami, wmawiałam sobie, że nie mam o czym pisać, gdy tylko bałam się pisać o tym co było we mnie.

Dlatego tutaj chciałabym szukać swoich sposobów na kreatywność, które sprawiają, że ona płynie, a nie że trzeba ją wyżynać jak ścierkę. Będę zastanawiać się jak internet może wspomagać twórczość. Jak być w nim i nie zwariować, nie harować, tylko bawić się, poznawać fantastycznych ludzi, nawiązywać relacje, tworzyć, rozwijać się, i być sobą bardziej.

Magda